Publicité

Jeden z techników kryminalistyki uklęknął przy wskazanym miejscu i ostrożnie wsunął dłuto pod jaśniejszą płytkę

Publicité

— Myślałam, że nikt nigdy tego nie odkryje.

W tym momencie Marek Nowak odwrócił się w stronę drzwi.

W progu stała Ania, trzymając swojego pluszowego misia. Dziewczynka patrzyła na rozkopaną podłogę z powagą zupełnie niepasującą do jej wieku.

— Wiedziałam — powiedziała cicho.

Policjanci spojrzeli na nią zaskoczeni.

— Tata mówił do mnie w nocy — dodała dziewczynka.

W kuchni zapadła jeszcze głębsza cisza.

— Mówił, że jest mu zimno… i że jest pod podłogą.

Jeden z funkcjonariuszy powoli odwrócił wzrok.

Marek Nowak uklęknął przy dziecku.

— Teraz już go znaleźliśmy, Aniu — powiedział łagodnie. — Twój tata nie jest już sam.

Dziewczynka przytuliła mocniej swojego misia i lekko skinęła głową.

Policjanci założyli Magdalenie kajdanki. Tym razem nie protestowała. Stała nieruchomo, jakby nagle opuściły ją wszystkie siły.

Kiedy wyprowadzano ją z domu, na ulicy zebrało się już kilku sąsiadów. Szeptali między sobą, patrząc w stronę domu Kowalskich.

Marek Nowak zatrzymał się jeszcze na chwilę w kuchni. Spojrzał na rozbitą podłogę, na narzędzia i na miejsce, w którym przez tyle dni ukryta była prawda.

Potem powoli odwrócił się i wyszedł.

W domu zapanowała cisza. Jedynym dźwiękiem był cichy szelest pluszowego misia ściskanego w ramionach małej Ani.

Publicité