Publicité

Jedno pchnięcie… i stracili wszystko.

Publicité

— Nie ma żadnego „my”, Liam. Patrzyłeś, jak mnie popychają, i tylko poprawiałeś okulary przeciwsłoneczne. Postawiłeś na niewłaściwego konia.

Funkcjonariusze chwycili go za ramiona. Nie stawiał oporu — zwiotczał, wykrzykując moje imię, gdy ciągnięto go w stronę łodzi policyjnej.
— Elena! Nie możesz mnie zostawić z niczym!

— Ty już nie masz nic, Liam — odpowiedziałam chłodno. — Twój majątek wynosi zero.

Gdy łódź odpłynęła z zapłakaną resztką jego rodziny, odwróciłam się do kapitana.

Publicité