Aby uzyskać pełne dane logowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij połączyć się ze znajomymi na Facebooku.
Następne tygodnie były powolnym przebudzeniem. W domu ojca Zainab żyła w stanie deprywacji sensorycznej; kazano jej być w bezruchu, cicho, niewidzialnie. Yusha robił coś przeciwnego. Stał się jej oczami, ale nie poprzez prosty opis. Malował świat w jej umyśle z precyzją mistrza.
„Dzisiaj słońce nie jest po prostu żółte, Zainab” – powiedział, gdy siedzieli nad rzeką. „Ma kolor brzoskwini, która zaraz pęknie. Jest ciężkie. To dotyk ciepłej monety wciśniętej w dłoń”.
Nauczył ją języka wiatru – czym szelest topoli różni się od suchego grzechotania eukaliptusa. Przyniósł jej dzikie zioła, poprowadził jej palce po ostrych krawędziach mięty i aksamitnej skórce szałwii. Po raz pierwszy w jej życiu ciemność nie była więzieniem, lecz płótnem.