Pokręciłem raz głową.
„To nie będzie konieczne, generale” – powiedziałem spokojny jak czołg. „Mam przeczucie, że dzisiaj się z tym uporają”.
Część 6 — Scena
Generał Miller odprowadził mnie do środka. Miejsca VIP. Pierwszy rząd.
Nie patrzyłem na nich, kiedy mijaliśmy. Nie dałem im przyjemności, jaką była moja reakcja.
Za prywatnymi drzwiami zdjąłem trencz i złożyłem go w gotowy hełm.
Na dole: biały mundur służbowy. Odznaki stopnia gotowe.
Przymocowałem gwiazdki z drobiazgową precyzją.
Klik.
Klik.
Prawda, już zużyta.
Na korytarzu Ethan odebrał nagrodę z wyćwiczonym wdziękiem. Podziękował tacie, mamie i Jessice.
Ani razu nie wspomniał mojego imienia.
Potem generał Miller wszedł na scenę i cała sala zamarła.
„Oddajemy cześć bohaterom, których widzimy” – powiedział. „Ale dziś oddajemy hołd bohaterce w cieniu: dowódczyni operacji Blackwater, której szczegóły zostały już ujawnione”.
Wśród publiczności rozległ się szmer.
„I to dla mnie wielki zaszczyt zaprosić ją na podium” – powiedział zdecydowanym głosem.
„Kontradmirał Sophia Hayes”.
Na chwilę zapadła cisza.
Potem wszyscy w mundurach wstali – automatyczny, instynktowny gest szacunku.
Wszyscy wstali.
Z wyjątkiem mojej rodziny.