„Albo mówiła o mnie” – wtrąciła cicho Helen. „O staruszce z sypialni na dole, która przyjeżdża z wiejskim domem, którym chce zarządzać”.
Samochód zatrzymał się przed kliniką, ale Logan ledwo to zauważył. Chciał zaprotestować. Bronić narzeczonej. Nazwać to nieporozumieniem. Jednak wyraz twarzy nie opuszczał jego myśli: usunąć przeszkodę.
Przy wejściu Helen przykuła jego wzrok, a jej wyraz twarzy był tak niewzruszony jak za czasów dzieciństwa. „Nie proszę cię, żebyś wierzył we wszystkie plotki” – powiedziała. „Proszę cię, żebyś ją wystawił na próbę. Żebyś miał na nią oko, kiedy myśli, że cię nie ma. Zrób to dla mnie. Ale, ale, más que nada, zrób to dla siebie”.
Pułapka weekendowa
Tego wieczoru przy kolacji Logan ledwo skosztował jedzenia. Sienna rozmawiała o kompozycjach kwiatowych i playlistach, przechadzając się po jadalni jak po scenie. Przyglądał się każdemu gestowi, każdemu uśmiechowi, szukając czegoś, czego nigdy wcześniej nie próbował zobaczyć.
Usłyszał swój własny głos, zanim w końcu się odezwał.
„Muszę lecieć do Singapuru”.
Widelec Sienny zatrzymał się w połowie drogi do jej ust. „Singapur? Kiedy?”
„Jutro rano” – powiedział, zachowując neutralny ton. „Jest problem z przejęciem. Zarząd chce, żebym był tam osobiście. To potrwa trzy, może cztery dni”.
Nie mrugnął. Chciał zobaczyć jej pierwszą reakcję, a nie drugą.
Przez ułamek sekundy w jej oczach błysnęło coś jasnego. Nie smutek. Nie martw się. Coś, co wydawało się bliższe ekscytacji.
„Och, to… szkoda” – powiedziała po krótkiej pauzie, lekko nadąsana. „Ale interesy są najważniejsze. Ja dopilnuję porządku”.
„Zaopiekujesz się moją mamą?” – zapytał, odkładając pytanie na bok. „Maria ma wolny weekend. Tylko wy dwoje.
Sienna uśmiechnęła się szerzej, jej zęby były idealne i białe. „Oczywiście. Twoja mama będzie w najlepszych rękach. Zaopiekuję się nią jak własnym dzieckiem”.
„Dziękuję” – powiedział. Słowa smakowały dziwnie.
Tuż przed wschodem słońca delikatny deszcz stukał o okna, gdy Logan pakował małą walizkę. Sienna obserwowała go z łóżka, owinięta w jedwabne prześcieradło niczym w scenie z reklamy.
„Będzie mi cię brakowało” – wyszeptała, przyciągając go do powolnego pocałunku.