„Też będę za tobą tęsknił” – skłamał.
SUV przejechał przez żelazną bramę. Logan poczekał, aż dom zniknie z pola widzenia, zanim się pochylił.
„Znasz plan, Eric” – powiedział do szofera.
„Tak, proszę pana” – odpowiedział szofer, bardziej zdenerwowany, niż chciał dać po sobie poznać.
Na stacji benzynowej przy autostradzie zmienili plany. Eric odjechał firmowym SUV-em z paszportem Logana prosto na lotnisko, gdzie widziano go, jak się odprawia, przechodzi kontrolę bezpieczeństwa i wsiada. Cyfrowy ślad śladów stóp dowodził, że Logan Barrett opuścił kraj.
Logan naciągnął czapkę baseballową nisko na czoło, włożył ciemne okulary przeciwsłoneczne i wsiadł do starego sedana Erica zaparkowanego za budynkiem. Piętnaście minut później był już z powrotem na swojej ulicy, wjeżdżając na swoją posesję przez bramę dla obsługi z tyłu. Maria czekała w środku przy bocznych drzwiach, obracając w dłoniach ściereczkę kuchenną.
„Panie Barrett, jest pan pewien?” Wyszeptała. „To jak scena z filmu”.
„Potrzebuję prawdy” – odpowiedział. „Jeśli się mylę, przeproszę i nigdy więcej w nią nie zwątpię. Jeśli mam rację…” Nie dokończył zdania. „Pokaż mi ten pokój”.
Zaprowadzili go do małego, pozbawionego okien pokoju obok pralni, niegdyś magazynu. Teraz wyglądał jak mózg domu. Półki ze sprzętem, migające routery i rząd płaskich ekranów.
„Rozstawiłam dodatkowe kamery, tak jak prosiłeś” – powiedziała Maria, wskazując palcem. „Salon, kuchnia, korytarz i sypialnia twojej matki. Mikrofony też. Idę teraz do domu, żeby nikt niczego nie podejrzewał”.
Dała mu termos i papierową torbę. „Kawa i kanapki. Przydadzą ci się”.
Kiedy wyszła, zapadła cisza. Logan usiadł przed monitorami i nagle poczuł się jak obcy w swoim własnym życiu. Jakaś absurdalna część jego duszy miała nadzieję, że nic się nie stanie, że Sienna zajmie się jego matką przez cały weekend, poczyta jej i udowodni im, że się mylą.
Dokładnie o dziesiątej wielki ekran z głównymi schodami ożył.