Publicité

Kiedy miliarder z branży technologicznej udawał, że leci za granicę, by przetestować swoją narzeczoną, ale w chwili, gdy usłyszał jej szept: „Dom wkrótce będzie nasz”, zdał sobie sprawę, że kobieta, którą kochał, może go wcale nie kochać…

Publicité

Sienna zeszła po schodach, ale tym razem w jej krokach nie było ostrożnej miękkości, nie udawała nikogo. Poruszała się z wygodną arogancją, boso w drogich legginsach i za dużej bluzie z kapturem. W jednej ręce trzymała szklankę jego najlepszej whisky. W drugiej papierosa.

Logan wpatrywał się w nią. Nigdy nie widział, żeby paliła.

Zaciągnęła się powoli i wyciągnęła z kieszeni drugi telefon. Nie ten elegancki, za który zapłacił, ale tani telefon z plastikową obudową. Odwróciła się i oparła o poręcz.

„Zniknął” – powiedziała, wypuszczając dym, a jej głos był niższy i bardziej szorstki niż zwykle. „Tak, uwierzył w całą tę singapurską historię. Dom jest nasz w ten weekend”.

Palce Logana zacisnęły się na podłokietniku tak mocno, że zbielały mu kostki.

„Tak, staruszka wciąż tam jest” – kontynuowała Sienna, przewracając oczami. „Jest jak plama, której nie da się usunąć. Ale nie martw się, Tyler… dziś zaczynamy plan B. Wpadnij.”

Tyler.

To imię uderzyło Logana jak cios w pierś. Jego młodszy kuzyn. Jego dyrektor operacyjny. Ten, którego sprowadził do firmy jak członka rodziny.

Sienna zakończyła rozmowę, upiła kolejny długi łyk i spojrzała w sufit.

„Wreszcie” – mruknęła do siebie. „Nie ma co udawać”.

Logan siedział jak sparaliżowany w ciemnym pokoju.

Jego matka miała rację.

I nie miał pojęcia, że ​​najgorsze dopiero przed nim.

Dom się broni
W południe Tyler Knox pojawił się na ekranach Logana, wchodząc przez drzwi wejściowe, jakby był szefem. Dwudziestodziewięcioletni, wysportowany, czarujący, był złotym chłopcem w rodzinie. Teraz siedział w gabinecie Logana, grzebiąc w szufladach jak zwykły złodziej.

„Myślisz, że gdzieś zapisał kod do sejfu?” zapytał Tyler, rzucając akta na podłogę.

„Logan jest przewidywalny, ale nie *aż tak* przewidywalny” – odpowiedziała Sienna, zwinięta w skórzanym fotelu Logana z drinkiem w dłoni. „W porządku. Dzwoniłam do Wallace’a”.

Logan zamarł. To imię oznaczało kłopoty.

Miles Wallace był prawnikiem z reputacją w Dallas. Znał każdą lukę, każdy trik. Był typem człowieka, którego ludzie zatrudniali, gdy chcieli rezultatów i nie dbali o to, jak je osiągał.

„Przyjdzie dzisiaj?” zapytał nerwowo Tyler.

„Za godzinę” – powiedziała Sienna. „Przyniesie papiery. Dodamy małą „aktualizację” do dokumentów firmowych i testamentu twojej drogiej ciotki”. Potrzebujemy tylko jej odcisku palca i czegoś, co wygląda jak jej podpis.

Publicité