Publicité

Kiedy miliarder z branży technologicznej udawał, że leci za granicę, by przetestować swoją narzeczoną, ale w chwili, gdy usłyszał jej szept: „Dom wkrótce będzie nasz”, zdał sobie sprawę, że kobieta, którą kochał, może go wcale nie kochać…

Publicité

„A co, jeśli odmówi?” zapytał Tyler.

Sienna uśmiechnęła się i nawet przez kamerę czuła chłód. „Zwiększyłam jej dawkę leków. Będzie tak oszołomiona, że ​​nie będzie wiedziała, co gestykuluje. A jeśli będzie utrudniać życie…” Spojrzała na niego. „Dobrze ci idzie przekonywanie ludzi, prawda, Ty?”

Logan spojrzał na cyfrowy zegar na ścianie. Sześćdziesiąt minut. Tyle mu zostało, zanim prawnik zjawił się, żeby ukraść dorobek życia jego matki.

Dom na ekranach nie składał się tylko z cegieł i kamienia. Był to pierwszy prototyp jego zaawansowanego systemu inteligentnego domu. Każdymi drzwiami, każdym oknem, każdym oświetleniem, każdym głośnikiem – nawet klimatyzacją – można było sterować z konsoli przed nim.

„Chciałaś się pobawić w moim domu” – mruknął, przesuwając palcami po klawiaturze. „Zabawmy się”.

W kamerze kuchennej Tyler otworzył zamrażarkę, żeby włożyć lód. Logan czekał, czekając na idealny moment.

Kiedy Tyler się pochylił, Logan nacisnął klawisz.

Stalowe okiennice zasunęły się na kuchenne okna z ogłuszającym hukiem, zamieniając jasny pokój w metalową skrzynię.

Tyler odskoczył i upuścił szybę. „Co to było?!”

„Nic takiego” – zawołała Sienna z salonu, ale jej wzrok był zmęczony. „System padł. Logan ciągle testuje funkcje. Spokojnie.”

„Zasilanie nadal działa” – powiedział Tyler, nerwowo patrząc na światła i telewizor. „To jest… dziwne.”

„Nie dramatyzuj. Jesteśmy sami” – warknęła Sienna.

Logan otworzył kolejny panel sterowania: audio.

Przeszukał serwer w poszukiwaniu pliku. I oto był: nagranie z ostatnich urodzin jego matki, zanim choroba się rozwinęła. Śmiech, głosy, brzęk kieliszków. Wyodrębnił jeden dźwięk: pełny, radosny śmiech Helen.

Wysłał sygnał do głośników w korytarzu na górze, przed pokojem gościnnym, gdzie stali teraz Sienna i Tyler.

Cichy śmiech rozległ się w korytarzu.

Sienna gwałtownie uniosła głowę. „Słyszałaś to?”

„Co słyszałaś?” Tyler już się pocił.

„Brzmiało jak Helen” – wyszeptała Sienna.

Publicité