„Logan poprosił nas, żebyśmy to załatwili, póki jest w Singapurze” – skłamała gładko Sienna. „To tylko formalność dla firmy, żeby wszystko dla niego zabezpieczyć. To zajmie tylko chwilę”.
„Nie” – powiedziała Helen, niemal jak oddech. „Niczego nie podpiszę bez mojego syna”.
Wallace podszedł i wyciągnął wieczne pióro. „Proszę pani, to prosta sprawa. Jeśli pani nie podpisze, pani syn może stracić dużo pieniędzy. Kocha go pani, prawda? Chce pani dla niego jak najlepiej”.
Logan nacisnął na konsoli przycisk nagrywania na wszystkich kanałach. Wideo. Audio. Każde słowo, każdy gest.
Helen zamknęła oczy. „Powiedziałam, że nie”.
Cierpliwość przemknęła przez twarz Sienny. Ścisnęła dłoń Helen o wiele za mocno i wcisnęła pióro w jej zesztywniałe palce.
„Zamierza pani podpisać, Helen” – syknęła. „Natychmiast”.
„Przestań” – jęknęła Helen.
„Przytrzymaj jej drugą rękę” – rozkazała Sienna. „Tyler, pomóż mi”.
To była linia.
Logan nie mógł dłużej czekać.
Przełączył się na interkom obejmujący cały dom. Każdy głośnik w każdym pokoju był podłączony do tego obwodu. Wziął głęboki oddech i przemówił, pozwalając, by cała tłumiona złość uniosła się w jego głosie.
„Puść moją matkę, Sienna”.
Jego głos rozbrzmiał w domu, głęboki i wzmocniony, jakby dochodził z samych ścian.
Wszystkie trzy osoby w sypialni podskoczyły. Wallace upuścił teczkę. Tyler odwrócił się z szeroko otwartymi oczami.
„To on” – wysapał Tyler. „Jest tutaj. Nigdy stąd nie odszedł”.
„Gdzie jesteś, Logan?” „…” krzyknęła Sienna, starając się brzmieć śmiało, choć nogi jej drżały. „Wyjdź i powiedz mi to prosto w twarz”.
„Nie muszę wychodzić, żeby cię zobaczyć” – odpowiedział Logan przez głośniki. „Widzę wszystko. Twoje kłamstwa. Twoją chciwość. I twój strach”.
Wystukał komendę. Światła w sypialni zaczęły migotać, nie niebezpiecznie, ale wystarczająco szybko, by wywołać niepokój.
Aby uzyskać pełny dostęp, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk „Otwórz” (>) i nie udostępniaj znajomym na Facebooku.