Pięć minut później Zelicę zaprowadzono do narożnego biura z widokiem na całą Atlantę.
Seek był czarnoskórym mężczyzną po trzydziestce. Nie uśmiechał się. Miał na sobie koszulę bez krawata, ale wyglądał bardziej formalnie niż Quacy kiedykolwiek w garniturach. Jego wzrok był przenikliwy, gdy przyglądał się Zelicy.
„Mam tylko dziesięć minut, pani Okafor” – powiedział Seek. Jego głos był głęboki i monotonny. „Okafor Legacy Holdings – uśpiona firma. Aktywa rolne. W czym problem?”
Zelica usiadła bez zaproszenia.
„Problem, panie Seek” – powiedziała – „polega na tym, że ta firma dopiero co powstała. Aktywa są znaczne, ale nie znam się na orzechach pekan ani brzoskwiniach, ani na tym, jak prowadzić taki biznes. Mam też inny problem, który trzeba rozwiązać”.
„Jaki problem?”
„Mój były mąż. Wykonawca budowlany z Atlanty. Nazywa się Quacy. Żąda udziału. Nic o tym nie wie”.
Seek uniósł brew.
„To ciekawe. Czego ode mnie chcesz?”
„Chcę, żebyś zrestrukturyzowała tę firmę od podstaw. Zbadała wszystko. Uczyniła z niej prężnie działający, nowoczesny i dochodowy biznes. I chcę, żebyś była moim osobistym doradcą” – powiedziała Zelica. „Chcę wiedzieć, jak wykorzystać tę władzę”.
Seek długo się w nią wpatrywał.
„Jestem drogi, proszę pani”.
„Wiem” – odpowiedziała Zelica.
„Nie obchodzą mnie osobiste dramaty”.
„Nie proszę cię o radzenie sobie z dramatami. Proszę cię, żebyś nauczyła mnie wygrywać wojnę biznesową. Dramat to bonus”.
Seek uśmiechnął się lekko – to był jego pierwszy uśmiech.
„Kiedy zaczynamy?”
„Wczoraj” – odpowiedziała Zelica.
Minęły dwa tygodnie. Atlanta nie miała pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Niewielki zespół Zelicy i Seeka pracował dwadzieścia godzin dziennie, analizując Okafor Legacy Holdings LLC. Okazało się, że majątek był większy, niż wcześniej sądzono. Jej ojciec nie tylko kupił ziemię, ale także nabył udziały w różnych firmach rolno-spożywczych, których wartość od tego czasu gwałtownie wzrosła.
Zelica szybko się uczyła. Pochłaniała raporty finansowe, studiowała prawo nieruchomości i opanowała podstawy zarządzania rolnictwem.
Seek ją obserwował. Ta klientka była inna. Nie wpadała w panikę. Nie była chciwa. Była skupiona. Chłonęła wszystkie informacje jak gąbka.
W ciągu tych dwóch tygodni Zelica również się zmieniła. Skróciła swoje długie, matowe włosy do krótkiego, eleganckiego boba. Z pomocą asystentki stylistki zatrudnionej przez Seeka przejrzała swoje stare ubrania. W jej garderobie znalazły się teraz dopasowane garnitury, jedwabne bluzki i proste, ale stylowe sukienki w odważnych kolorach – czarnym, granatowym i bordowym. Zamieniła soczewki kontaktowe na okulary do czytania. Wysokie obcasy ustąpiły miejsca sandałom.
Ale największa zmiana zaszła w jej oczach. Nie było już strachu, tylko kalkulacja.
„Czy jest pani gotowa wrócić na ring?” zapytał Seek pewnego popołudnia.
„Jestem gotowa” – odpowiedziała Zelica.
Nie pojechali do hotelu. Na polecenie Zelicy zespół Seeka dyskretnie pracował w Atlancie. Kupili starą rezydencję w Cascade Heights. Nie jakąś nową, olśniewającą rezydencję, jaką wolał Quacy, ale zabytkowy, solidny i elegancki budynek, emanujący aurą dawnej, czarnej władzy i bogactwa przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Dom został opłacony gotówką.
Kiedy Zelica weszła do swojej nowej rezydencji, nie była już kobietą, którą wyrzucono z holu budynku mieszkalnego. Była panią Zelicą Okafor, prezesem Okafor Legacy Holdings LLC.
Tymczasem Quacy i Aniya przeżywali niezwykle luksusowy etap swojego życia w swoim penthousie w hotelu Sovereign.
„Ten projekt, kochanie” – wykrzyknął pewnego wieczoru Quacy, nalewając Aniyi szampana. „To wszystko zmieni”.
Po udanej eksmisji Zelicy czuł się niezwyciężony. Jego firma budowlana gorączkowo poszukiwała nowych projektów.
„Mam poufne informacje” – powiedział, a jego oczy błyszczały chciwością. „Na rynku pojawiają się atrakcyjne grunty – tysiące akrów w południowej Georgii. Podobno planowana jest tam luksusowa inwestycja. Muszę zdobyć kontrakt”.
Aniya, zajęta robieniem sobie selfie z kieliszkiem szampana, słuchała tylko jednym uchem.
„Och, tak. Świetnie. To znaczy, że nasz ślub może odbyć się na Turks i Caicos, prawda? I chcę tę nową torebkę Birkin, tę z krokodylej skóry”.
„Jasne, jak chcesz” – odparł Quacy.
Ale w głębi duszy był trochę zaniepokojony. Aby zrealizować tak duży projekt, potrzebował ogromnego zastrzyku kapitału. Potrzebował inwestorów. Jego firma, szczerze mówiąc, miała sporo długu, który pozwoliłby jej sfinansować wystawny styl życia.
„Będę…