„Ona nie jest naszą wnuczką i nie obchodzi nas, czy umrze. Jesteś zdana na siebie”.
Stoję na oddziale intensywnej terapii o 2:47 nad ranem, a jedynym dźwiękiem głośniejszym niż rytmiczny, mechaniczny szum respiratora jest pytanie, które wrzeszczy mi w głowie: Jak przetrwać, patrząc, jak twoje dziecko walczy o życie, podczas gdy ludzie, którzy cię wychowali, odchodzą, jakby już była duchem?