Staliśmy tam przez długi czas, cisza pustego domu przytłaczała nas. Potem Emma się cofnęła. Smutek w jej oczach zmienił się w coś innego – coś ostrego, wyrachowanego i niepokojąco znajomego.
„Mamo” – wyszeptała, podchodząc bliżej. „Babcia Diana nie wie, że odkryłam jej sekret”.
Włączył się we mnie instynkt opiekuńczy. „Jaki sekret, kochanie? Ktoś cię skrzywdził?”
„Nie, nie w ten sposób”. Emma podeszła do plecaka leżącego na stole. Wyciągnęła grubą teczkę. „Pamiętasz, jak dwa miesiące temu prosiłaś mnie, żebym pomogła babci Dianie posprzątać biuro dziadka Martina? Po jego śmierci?”
Skinęłam głową. Mój były teść, Martin Lester, zmarł w październiku. Nagły zawał serca. Przyleciałam z powrotem na pogrzeb, żeby wesprzeć Emmę, chociaż matka Christophera, Diana, ledwo mnie wpuściła. „Znalazłam to pudełko ukryte z tyłu szafy dziadka” – powiedziała Emma. „Za jego starymi butami do golfa. Babcia Diana weszła i bardzo się zdenerwowała; powiedziała, że nie wolno mi dotykać jego rzeczy. Ale przecież już zrobiłam zdjęcia tabletem”.
Usiadłam przy stole, a Emma rozłożyła zawartość teczki.
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłam, był odręcznie napisany testament, datowany zaledwie dwa tygodnie przed śmiercią Martina.
„To prawdziwy testament dziadka” – wyjaśniła Emma, śledząc palcem odręczny podpis. „Widzisz? Zostawił mi fundusz powierniczy. Trzysta tysięcy dolarów na studia. A resztę podzielił między tatę i wujka Perry’ego”.
Uniosłam brwi. „Ale spójrz na to”. Emma wyciągnęła drugi dokument: kserokopię wydrukowanego testamentu, datowanego tydzień później. „To ten, który babcia Diana pokazywała wszystkim. Nie ma dla mnie funduszu powierniczego. Wszystko idzie do babci Diany”.
Porównałam te dwa. Moje dłonie zesztywniały.
„Podpis” – mruknęłam.
„To podróbka” – powiedziała Emma rzeczowo. „Dziadkowi ręka drżała po pierwszym zawale serca. Widzisz faliste linie na pierwszym? Ale spójrz na drugi. Ten jest gładki. Zdecydowanie za stabilny”.
Spojrzałam z niedowierzaniem na moją dziewięcioletnią córkę. „Widziałaś to?”
„Oglądam te kryminały, które lubisz” – wzruszyła ramionami. „Ale mamo, jest jeszcze gorzej. Dziadek prowadził pamiętnik”.
Pchnęła w moją stronę stos wydrukowanych stron.
Czytaj dalej, klikając przycisk (DALEJ 》) poniżej!
REKLAMA