ROZDZIAŁ 1: Cichy powrót
Fizyczne obciążenie związane z sprowadzeniem na świat nowego życia pozostawia cię wypalonym, całkowicie pozbawionym energii, napędzanym jedynie pierwotnymi oparami adrenaliny i miłości. Spędziłam trzy dni w sterylnych, roztrzęsionych pomieszczeniach oddziału położniczego, dochodząc do siebie po trudnym porodzie. Każdy krok sprawiał mi ból, a ciężka plastikowa rączka nosidełka mojego nowonarodzonego synka wbijała się w zgięcie łokcia. Ale kiedy Daniel wjeżdżał naszym SUV-em na podjazd naszego podmiejskiego domu, myślałam tylko o Emmie.
Mojej pełnej życia, chaotycznej, głośnej czterolatce. Tęskniłam za zapachem jej truskawkowego szamponu. Tęskniłam za jej niekończącymi się, bełkotliwymi opowieściami o pluszakach. Całą drogę do domu spędziłam, wyczekując radosnego pisku, który rozlegnie się po domu, gdy tylko przekręcę klucz w zamku. Wyobrażałam sobie, jak pędzi korytarzem, jej małe stópki uderzają o drewnianą podłogę, desperacko pragnąc poznać swojego nowo narodzonego braciszka.