Większość rzeczy szła dobrze, poza rodzinnymi obiadami w niedziele. Marcus i Sandra przychodzili co tydzień i te wieczory zawsze były niezręczne. Sandra nigdy mnie tak naprawdę nie lubiła i nie starała się tego ukryć.
„Zoya, co to za koszula?” zapytała, patrząc na mnie, jakbym wyczołgała się ze śmietnika. „Ubierasz się, jakbyś wciąż chodziła do liceum. Twój wygląd nie ma dla ciebie znaczenia?” Rodzinne gry
Marcus tylko się śmiał. „Sandra po prostu próbuje ci pomóc, siostrzyczko. Ona wie wszystko o modzie”.
Najgorsze było to, że Sandra chwaliła się ubraniami, które kupiła za pożyczone ode mnie pieniądze Marcusa. Paradowała w nowej sukience od projektanta i mówiła, jak ważne jest „inwestowanie w ubrania dobrej jakości”. Zazwyczaj uciekałam do swojego pokoju jak najszybciej i twierdziłam, że mam pracę do wykonania. Wtedy usłyszałam głos Sandry wbiegającej po schodach: „Znowu ucieka, chowa się w swojej małej bańce. Nigdy nie dorośnie, jeśli będzie unikać prawdziwego życia”.
Trzymałam język za zębami i oszczędzałam. Niedługo będę mogła się z nią rozstać.
Potem postanowiłam wyjechać na zasłużony weekend i odwiedzić moją przyjaciółkę Jessicę w jej wiejskim domu. Ale kiedy wróciłam w niedzielny wieczór, poczułam coś dziwnego: na podjeździe stało za dużo samochodów, a każdy pokój w domu był oświetlony. Idąc do drzwi wejściowych, zobaczyłam zabawki porozrzucane na ganku.
Weszłam do środka i zobaczyłam kompletny chaos.
Tommy i Emma biegali po salonie, Marcus wnosił pudła na górę, a Sandra stała w samym środku akcji, wykrzykując polecenia, jakby były jej własne.
„Co się dzieje?” zapytałam, stojąc w drzwiach z torbą weekendową.
Wszyscy się zatrzymali i gapili. Moi rodzice wyszli z kuchni z winną miną.
Marcus odłożył pudełko. „Hej, siostro. No więc, plany się zmieniły. Straciłem pracę i nie stać nas już na czynsz”.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod ogłoszeniem ⤵️