Część 1: Akt oskarżenia
Kiedy wszedłem do Le Jardin, w powietrzu unosił się zapach drogich trufli i starych pieniędzy. Zatrzymałem się przy stanowisku gospodarza, wygładzając materiał płaszcza i walcząc ze znajomym uczuciem niepokoju, które zawsze ściskało mnie w piersi, gdy musiałem zobaczyć się z siostrą. Myślałem, że się spóźniłem. Nie spóźniłem się. Byłem po prostu puentą.