Następnego ranka niebo miało kolor zgniecionej śliwki. Pojechałem prosto do kancelarii Margaret Reeves. Margaret była kobietą ze stali i tweedu, której oczy niczego nie przeoczyły. Kiedy położyłem teczkę na jej biurku, nie wyglądała na zaskoczoną.
„Zastanawiałam się, kiedy przyjdziesz” – powiedziała cicho.
„Wczoraj wieczorem mnie testowała” – dodałem. „Rachunek za kolację na 900 dolarów. To była próba przewagi”.
„To było śledztwo” – poprawiła Margaret, otwierając własną grubą teczkę. „Chciała sprawdzić, czy jesteś posłuszny. Odmawiając, zmusiłeś ją do działania. Przyspieszy”.
„Co przyspieszy?”
Margarita przesunęła dokument po biurku. Była to kserokopia zapytania złożonego u urzędnika hrabstwa zaledwie trzy dni temu. Temat: Opiekun