„Muszę skonsultować się z innymi specjalistami”.
Kilka minut później do pokoju weszło dwóch kolejnych lekarzy. Wymienili spojrzenia, rozmawiali cicho, po czym jeden z nich zwrócił się do Sofii.
„Płód ma poważny problem” – powiedział ostrożnie. „Doszło do błędu medycznego”.
Daniel zamarł.
„Jaki błąd?”
„Podano jej preparat hormonalny” – kontynuował lekarz. „Jednak według danych, podano niewłaściwą dawkę. To zaburzyło rozwój narządów wewnętrznych dziecka. Obserwujemy oznaki początkowej wady rozwojowej jelit i ucisku przepony”.
Sofia wstrzymała oddech.
„Czy… czy da się to naprawić?”
Lekarz skinął głową, ale jego wyraz twarzy pozostał poważny.
„Musimy działać szybko. Istnieje możliwość przeprowadzenia operacji macicy i skorygowania problemu. Gdyby wystąpił później, konsekwencje mogłyby być nieodwracalne”.
Sofia zamknęła oczy, próbując przetworzyć to, co właśnie usłyszała. W tym momencie nagle przypomniał jej się Argus.
Jego upór. Jego dziwne zachowanie. To, jak zbliżał się do jej brzucha. Jakby chciał jej powiedzieć, że coś jest nie tak.
Operacja odbyła się następnego dnia.
Po jej zakończeniu lekarz oznajmił z uśmiechem:
„Zdążyliśmy w samą porę” – powiedział. „Dziecko będzie zdrowe”.
Sofia wybuchnęła płaczem.
Kilka dni później, po powrocie do domu, ponownie poszła do ogrodu. Argus stał przy płocie. Nie poruszył się, dopóki nie podeszła. Tym razem tylko delikatnie dotknął jej dłoni i nie sięgnął po brzuch. Jakby zrozumiał, że niebezpieczeństwo minęło.