„Będzie dobrze” – powiedziała cicho Nicole. „Będę tu z tobą przez cały czas”.
Skinęłam głową. Chciałam jej wierzyć. I wierzyłam. Przynajmniej tak sobie wtedy mówiłam.
Anestezjolog nachyliła się w moje pole widzenia, jej głos był spokojny i pewny siebie. Ponownie wyjaśniła, jak działa sedacja świadoma, tak jak przed operacją. Będę przytomna, ale zrelaksowana. Bez bólu. Może coś usłyszę.
Pamiętam, że pomyślałam: „Dobrze. Byłam na czterogodzinnych posiedzeniach rady ds. podziału stref. Dam radę trochę porozmawiać”.
Lek dostał się do mojej kroplówki, uczucie ciężkości rozprzestrzeniło się i unieruchomiło moje ręce i nogi, nie gasząc całkowicie światła. Zamknęłam powieki, wzrok zamglił się, ale umysł pozostał czujny. Czujny. Uwięziony.
Wtedy usłyszałam głos chirurga.
Dr Julian Mercer.
Niski. Kontrolowany. Ostrożny.
„Lindsay” – mruknęła, tuż po mojej prawej stronie. „Koperta. Dopilnuj, żeby jego żona ją dostała, kiedy skończymy”.
Pauza.
„On nie może wiedzieć” – dodał Mercer. „Nikt nie może”.
Serce waliło mi tak mocno, że myślałam, że wyskoczy mi z żeber. Monitor nade mną zareagował nagłym skokiem, jego rytmiczne pikanie przyspieszyło.
Głos pielęgniarki zniżył się do szeptu. „Pani Brennan wie, że to się stanie”.
„Wiem” – powiedział Mercer. „Tylko upewnij się, że tego nie zobaczy”.
Przeszedł mnie dreszcz, dreszcz, który nie miał nic wspólnego z salą operacyjną.
Próbowałam się poruszyć. Próbowałam otworzyć usta. Próbowałam powiedzieć: „Jaka koperta?” albo „O czym ty, do cholery, mówisz?”.
Nic się nie stało.
Moje ciało nie reagowało. Czułam, jakby mój język ważył pięćdziesiąt funtów. Panika ścisnęła mi gardło, ostra i dusząca, podczas gdy mój umysł krzyczał w ciele, które odmawiało posłuszeństwa.
Więc zrobiłem jedyną rzecz, jaką mogłem.
Zostałem zupełnie nieruchomy.
⏬ Ciąg dalszy na następnej stronie ⏬