Zaschło mi w ustach.
„A potem” – kontynuował Brandon – „znika z Phoenix”.
Przesunął kolejny artykuł po biurku.
Deweloper. James Worthington. Zmarł podczas rutynowej operacji.
Chirurg: Julian Mercer.
Zdjęcie wdowy zaparło mi dech w piersiach.
Inne włosy. Ta sama twarz.
„To Nicole” – wyszeptałem.
„Rachel Stone” – powiedział Brandon. „Zebrała miliony. Zniknęła”.
W mojej głowie wszystko wskoczyło na swoje miejsce z przerażającą jasnością.
„Zabili go” – powiedziałem.
„Prawdopodobnie” – odparł Brandon. „I wyciągnęli z tego wnioski”.
Wpatrywałem się w biurko, obserwując, jak lata mojego życia rozsypują się w jedną przerażającą całość.
„To było zaplanowane” – powiedziałem. „Od początku”.
Brandon skinął głową.
„A teraz znowu to planują”.
Te słowa nie przestraszyły mnie tak, jak powinny.
Uziemiły mnie.
„Nie tkną mojej córki” – powiedziałem. „Nigdy”.
Wzrok Brandona się wyostrzył. „Wtedy zastawimy pułapkę”.
Kolejne dwa tygodnie minęły mi na przygotowaniach. Brandon zainstalował kamery i systemy nagłośnienia na strychu Mercera. Skontaktował się z prywatnym detektywem, któremu ufał, człowiekiem, który od lat czekał na błąd Mercera.
Odegrałem swoją rolę perfekcyjnie.
Powiedziałem Nicole, że czuję się lepiej. Wróciłem do pracy. Wspomniałem o inspekcjach na budowie RiNo. Narzekałem na rusztowania, jakbym nie wiedział, że jej własna śmierć jest ćwiczona.
W noc, kiedy Brandon powiedział, że wszystko jest gotowe, poczułem niepokojący spokój.
Zadzwoniłem do Nicole.
„Spóźnię się” – powiedziałem. „Spotkanie z inwestorami”.
Nie wahała się. „Dobrze. Kocham cię”.
„Kocham cię” – odpowiedziałem.
Kilka minut później kamery pokazały, jak wchodzi do apartamentu Mercera.
Obserwowałem ich z furgonetki monitoringu, jak całowali się jak ludzie, którzy czekali dekady, żeby przestać udawać.
Słuchałem, jak rozmawiają.
O pieniądzach.
O czasie.
O mojej śmierci.
⏬ Ciąg dalszy na następnej stronie ⏬