Kobieta na chwilę zamknęła oczy.
— Firma ma kłopoty. Ogromne długi. Miliony złotych kredytów. Ludzie wywierają na niego presję.
Maria poczuła ucisk w żołądku.
— Myślisz, że coś mu się stało?
Kobieta wyjęła z torebki kopertę.
„Zostawił to w biurze. Znalazłam to po jego zniknięciu”.
Otworzyła kopertę i podała ją Marii.
Napis był wyraźny, prosty.
„Gdyby coś mi się stało, proszę szukać Marii. Ona jest dowodem na to, że na świecie są jeszcze dobrzy ludzie”.
Maria poczuła, jak łzy napływają jej do oczu.
— Ja? Ale dlaczego?
Kobieta z trudem przełknęła ślinę.
— Bo zmienił się przez ostatnie kilka miesięcy. Zimny. Zdystansowany. Tego wieczoru, kiedy wrócił do domu na kilka godzin przed kolejnym wyjazdem, powiedział mi coś.
Przerwał. „Powiedział mi, że poznał kogoś, kto ciężko pracował, nie narzekał i o nic nie prosił. I że wstydzi się tego, jak bardzo odszedł od człowieka, którym kiedyś był”.
Maria wybuchnęła płaczem.