Przez dwadzieścia lat moja rodzina traktowała mnie jak wadę konstrukcyjną w skądinąd idealnym budynku.
Nazywam się Dulce Witford. Mam dwadzieścia osiem lat. Dla świata zewnętrznego Witfordowie byli arystokratami Manhattanu, dynastią, której imię było wyryte na skrzydłach szpitalnych i rotundach muzeów. Dla moich rodziców byłam „tą powolną”. Błąd. Rozczarowujący przypis w dziedzictwie geniuszu.