Rozdział 1: Iluzja rodu
Nazywam się Emily Carter i do drugiego tygodnia lipca ubiegłego roku żywiłam niebezpieczne, naiwne złudzenie. Naprawdę wierzyłam, że bez względu na to, jak fundamentalnie wadliwa może być rodzina, jak głęboko sięga dysfunkcja, istnieją niewidzialne, święte granice, których przyzwoici ludzie po prostu nie przekraczają. Myślałam, że biologiczny nakaz ochrony własnego ciała i krwi jest niezniszczalnym zabezpieczeniem.