To nie jest tylko historia nieudanych rodzinnych wakacji. To kronika bezwzględnego zamachu stanu, skrupulatnego rozmontowania dziedzictwa zbudowanego na arogancji tych, którzy uważali się za nietykalnych. Przez dziesięć lat żyłam jak duch w posiadłości Whitaker , milczącym obserwatorem ich pustego śmiechu i bezmyślnego okrucieństwa. Byłam Sarah Whitaker , „wrażliwą” żoną, outsiderką, która nie rozumiała „marki” humoru Whitaker.
Ale w tę sobotę nad Jeziorem Ołowianym przestałem być duchem. Stałem się skalpelem.