Tak, tak.
Postanowiłem przeprowadzić operację.
Garrett urządził przyjęcie pożegnalne dla swojego szefa, Lawrence'a Carra, w siedzibie firmy w Palo Alto – eleganckie wydarzenie ze smokingiem, cateringiem i elegancką atmosferą. Lawrence był legendą w świecie technologii: jednym z pierwszych pracowników znanej firmy, a obecnie miliarderem-inwestorem, znanym jako mentor ludzi sukcesu.
Garrett zaprosił wszystkich.
Włącznie ze mną.
Zgodziłem się już trzy tygodnie temu.
Garrett odpowiedział: LOL. Jesteś pewien? To całkiem eleganckie. Smoking.
Odparłem: Dam sobie radę.
Garrett nie wiedział, że Lawrence Carr pracował jako oficer wywiadu w Marynarce Wojennej dekady temu. Spotkaliśmy się raz – sześć lat wcześniej – podczas briefingu w Pentagonie na temat protokołów cybernetycznych. Nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi, ale on doskonale wiedział, kim jestem.
A jutro, na parkingu dla gości, mój brat też miał się tego nauczyć. W piątek rano przygotowałem się w standardowy sposób.
Najpierw zadzwoniłem do mojego szofera.
Tak, miałem szofera. Podczas służby w USA, starsi oficerowie byli przydzielani do wsparcia transportu. Nie wdawałem się w żadne dyskusje semantyczne.
Nazywał się bosman Rodriguez. Odebrał telefon po pierwszym sygnale.
„Rodriguez” – powiedziałem – „jutro po południu potrzebuję cię w ceremonialnym mundurze w samochodzie służbowym. Jedziemy do Palo Alto”.
„Zrozumiałem, proszę pani” – odparł krótko. „Lincoln czy Maybach?”
Marynarka wojenna udostępniła dwa pojazdy do mojego transportu. Lincolna sedana do standardowych zadań i Maybacha – prezent dyplomatyczny w związku z operacją, o której nie wolno mi było mówić.
„Maybach” – powiedziałem. „I chcę, żebyś przyjechał dokładnie piętnaście minut po mnie. Wyślę ci wiadomość, jak tylko tam dotrę”.
Zapadła cisza. „Czy mam zapytać, co robimy, proszę pani?”
„Naprawiamy długotrwałą porażkę służb wywiadowczych” – powiedziałem.
Rodrigueza udało się wydobyć z siebie głos, który próbował brzmieć profesjonalnie, ale mu się to nie udało. „Proszę odejść, admirale”.
„Lepiej” – powiedziałem i zakończyłem rozmowę.
Następnie zadzwoniłem do szefa ochrony firmy – byłego pułkownika piechoty morskiej, z którym współpracowałem podczas wspólnych ćwiczeń. Kiedy wyjaśniłem plan, śmiał się przez całe trzy minuty i obiecał osobiście poinstruować ekipę parkingową.
W końcu wybrałem strój.
Żadnych białych mundurów. Zbyt rzucają się w oczy.
Żadnego munduru wojskowego. Zbyt formalny.
Prosta, czarna sukienka koktajlowa – skromna, elegancka, ale nie rzucająca się w oczy w szykownym otoczeniu.
Kamuflaż.
W sobotę po południu pojechałem swoim Subaru do Palo Alto. Kampus wyglądał dokładnie tak, jak można by się spodziewać: szkło, starannie dobrane sekwoje, zrównoważony rozwój jako element identyfikacji marki. Parking wyglądał, jakby należał do salonu luksusowych samochodów.
Moje Subaru wyglądało jak samochód służbowy.
Idealnie.
Zaparkowałem trochę dalej, poszedłem w kierunku głównego budynku, a następnie skorzystałem z bocznego wejścia przy parkingu dla gości – zatłoczonego, widocznego, nieuniknionego. Ustawiłem się w miejscu, gdzie Garrett przejdzie, gdy przyjdzie powitać spóźnialskich i pokazać im swoje „idealne wydarzenie”.
Następnie wysłałem wiadomość do Rodrigueza.
Na miejscu. Wyjście za 15.
Dwanaście minut później Garrett wyszedł z Lawrence’em i kilkoma menedżerami, śmiejąc się, jakby był szefem popołudnia.
Zobaczył mnie i jego wyraz twarzy się zmienił – najpierw zdziwienie, potem zaniepokojenie, jakby właśnie zauważył bezpańskiego psa w pobliżu swojej imprezy.
„Dina” – powiedział z wymuszonym uśmiechem. „Hej. Jesteś tutaj. Nie byłem pewien, czy przyjdziesz”.
„Nie przegapiłbym tego” – powiedziałem spokojnie.
Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i uśmiechnął się, jakby robił mi przysługę. „Wyglądasz ładnie. Jaka piękna sukienka”.
„Dzięki”.
Pochylił się i zniżył głos, jakby udzielał rady komuś pod sobą. „Słuchaj… to potężna grupa. Mnóstwo inwestorów. Ci ludzie mogą być onieśmielający, jeśli nie jesteś przyzwyczajony do kultury korporacyjnej”.
„To miłe” – powiedziałem.
„To znaczy” – kontynuował – „twoja praca jest w porządku i w ogóle, ale oni są przyzwyczajeni do rozmów o IPO i dynamice rynku. Jeśli ktoś zapyta, czym się zajmujesz, może po prostu powiedz… administracja. Tak będzie łatwiej”.
Za nim wzrok Lawrence'a powędrował ku mnie, nieprzenikniony.
„Jasne” – powiedziałem. „Będę trzymał to w napięciu”.
Garrett poklepał mnie po ramieniu, jakbym była jego projektem charytatywnym. „Świetnie. Chodź. Pozwól, że cię przedstawię”. Potem jego wzrok powędrował na usługę parkingowego. „Och, zanim wejdziesz do środka, musimy zaparkować twój samochód. Zaparkowałeś na parkingu?”
„Tak” – odpowiedziałam.
„Weź kluczyki” – poinstruował. „Przynieś je tutaj. Mamy usługę parkingowego”.
„Mogę je tam zostawić” – odpowiedziałam. „Nie mam problemu z chodzeniem”.
Twarz Garretta wykrzywiła się w grymasie.