Koperta dotarła we wtorek, wciśnięta między rachunek za media a prenumeratę „Architectural Digest” . Była z grubego, kremowego kartonu, z wytłoczonym złotym listkiem, który odbijał popołudniowe słońce wpadające przez okno mojego biura.
Nie musiałem jej otwierać, żeby wiedzieć, co to jest. Monogram J&V widniał spleciony w groteskowym, kaligraficznym uścisku na tylnej klapce.