Potem przesunął w moją stronę kolejny dokument.
Oświadczyny.
„Ożenisz się z nią?” – zapytałam.
„W przyszłym tygodniu” – powiedział z uśmiechem.
Dziecko znów się we mnie poruszyło, ciężkie i niespokojne.
„Dokładnie wiesz, jak wygląda” – powiedziałam.
Pochylił się do przodu, ściszając głos.
„Byłaś pomyłką” – wyszeptał zimno. „I szczerze mówiąc… nigdy nie zrobiłaś niczego dobrego”.
Zobacz więcej na następnej stronie