Publicité

Mój mąż wyjechał odwiedzić swoich „chorych” rodziców, a ja postanowiłam zrobić mu niespodziankę i wpadłam bez zapowiedzi…

Publicité

— Chciałam zrozumieć siebie. Wiedzieć, czego potrzebuję.

— A ty o tym wiedziałeś?

Igor znowu zamilkł.

— Igorze, pytam cię: czy wiesz, czego teraz potrzebujesz?

— Nie wiem — odpowiedział szczerze.

— Wiem — powiedziała Julia. — Potrzebuję kogoś, kto nie kłamie. Kto nie chowa się za chorymi rodzicami, żeby ukryć romans.

— To nie romans…

— Nazywaj to, jak chcesz. Rezultat jest ten sam — oszukiwałeś mnie przez miesiąc.

Julia poszła do sypialni i wyjęła z szafy małą walizkę.

— Co robisz? — zmartwił się Igor.

— Wychodzę. — Julia spakowała najpotrzebniejsze rzeczy do walizki. — Zatrzymuję się u koleżanki. Dopóki wszystko się nie ułoży.

— Uregulować? Uregulować co?

— Ty — ze swoimi uczuciami. Ja — z papierami rozwodowymi.

— Julio, nie tak szybko! Porozmawiajmy cicho!

— O czym? — zapytała Julia, zamykając walizkę. — O tym, jak okłamywałaś mnie przez miesiąc? O tym, jak martwiłam się o twoich zdrowych rodziców?

— Nie chciałam cię skrzywdzić…

— Dlatego zraniłaś mnie jeszcze bardziej.

Julia wyjęła dokumenty z sejfu i włożyła telefon i ładowarkę do torby.

— Jeśli chcesz coś wyjaśnić — zadzwoń. Ale wątpię, żebyś miała wymówkę na miesięczne kłamstwo.

— A nasz dom? Nasza rodzina?

— Rodzina to zaufanie — odpowiedziała Julia. — A dom można podzielić przez prawników.

Julia podeszła do drzwi.

— Czekaj — zapytał Igor. — Może jeszcze spróbujemy? Zakończę wszystkie związki, zaczniemy od nowa…

— Zacząć? Zacząć od tego, że znowu będziesz kłamać o chorych rodzicach?

— Nie będę kłamać. Obiecuję.

Publicité