Publicité

Mój mąż wyjechał odwiedzić swoich „chorych” rodziców, a ja postanowiłam zrobić mu niespodziankę i wpadłam bez zapowiedzi…

Publicité

Igor stał nieruchomo z koszulą w rękach.

— O czym ty mówisz?

— Byłem u nich wczoraj. Chciałem pomóc chorym. Ludmiła Pawłowna roześmiała się, gdy zapytałem o ich chorobę.

Jej mąż zbladł.

— Byłaś u moich rodziców? Dlaczego?

— Bo ci wierzyłem. Myślałem, że są naprawdę chorzy.

— Julio, nie rozumiesz…

— Czego nie rozumiem? — przerwała mu żona. — Że okłamujesz mnie od miesiąca? Że używasz rodziców jako przykrywki?

— To nie kłamstwo…

— O co więc chodzi? — Julia podeszła bliżej. — Igorze, gdzie spędziłeś weekend? Z kim?

Jej mąż odwrócił się do okna.

— Nie potrafię ci tego teraz wytłumaczyć.

— Nie możesz, czy nie chcesz?

— Julio, uwierz mi. To nie tak, jak myślisz.

— A co ja wtedy myślę? — zapytała chłodno żona.

— No cóż… że mam kogoś innego. Inną kobietę.

— A czyż nie?

Igor zamilkł. Cisza trwała minutę, potem kolejną. W końcu westchnął głęboko.

— Tak — przyznał cicho Igor.

Julia skinęła głową. O dziwo, nie było w niej gniewu. Tylko pustka i jasność.

— Zrozumiałe.

— Julio, to nic poważnego! Po prostu… tak się stało…

— Miesiąc temu?

— Nie, wcześniej. Ale nie wiedziałam, jak ci to powiedzieć.

— Dlatego skłamałaś o chorych rodzicach?

Publicité