—Czy ty w ogóle wiesz, co robisz? — zapytał cicho.
Spojrzałam na niego spokojnie.
—Tak. Po raz pierwszy od dawna, rozumiem.
Mój mąż zerwał szalik z mojej szyi na oczach 48 kolegów i rzucił go na podłogę: „Przestań mnie zawstydzać swoimi szmatami, jestem szanowanym człowiekiem!” — ale pół godziny później zrobiłam coś, czego później głęboko żałował.
Kierownik warsztatu podniósł dokumenty i starannie je przekartkował. Jego twarz spoważniała.
—Czy to prawda? — zapytał krótko.
Wiktor milczał.
Czterdzieści osiem osób już na mnie nie patrzyło.
—Możesz zatrzymać nagrodę — powiedział kierownik warsztatu cicho, ale wystarczająco głośno, by wszyscy mogli go usłyszeć — i chodź ze mną.
Wiktor nie wydawał się już ważny ani pewny siebie. Stał tam, jakby ktoś mu odebrał wsparcie.
A ja po prostu podniosłem mój brudny szalik, który wciąż leżał na krawędzi stołu i ostrożnie włożyłem go do rąk.
Mężczyzna z 48 uczelni miał na sobie szalik i grill na polu: «Hvatit позорить меня своими тряпками, я уважаемый человек!» — Teraz ostatnią rzeczą, jaką wiesz, jest to, że jest tam silny ogień.
Tego wieczoru zrozumiał o wiele więcej, niż chciał.
Aby zobaczyć pełny czas gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ ze znajomymi na Facebooku.