NIEDZIELNY PUNKT KONTROLNY
Niedzielne noce w Los Angeles zawsze wydawały się cięższe niż powinny.
Upał unosił się w powietrzu długo po zachodzie słońca, a mgła nad autostradą zamieniała niebo w zmęczoną, mglistą mieszankę pomarańczy i szarości. Dla większości ludzi niedziela oznaczała jedzenie resztek i wczesne wstawanie.
Dla Michaela Stone'a oznaczała inspekcję.
Dokładnie o 18:55 skręcił swoim czarnym SUV-em w wąską uliczkę we wschodnim Los Angeles, gdzie jego syn zatrzymywał się co dwa tygodnie. Popękany chodnik i zapadające się ogrodzenie diametralnie różniły się od domu ze szkła i stali, który Michael posiadał w Calabasas.
Nigdy nie narzekał na kontrast.
Bo w niedzielę liczyła się tylko jedna rzecz.