Mój syn zerwał ze mną kontakt na pięć lat, a potem wrócił, żądając, żebym sprzedał dom, żeby spłacić dług jego żony w wysokości 150 000 dolarów…
Nietoperz przecina powietrze. Odłamki szkła latają dookoła. Lampa mojej babci, którą przywiozła z Georgii w 1962 roku, roztrzaskuje się na parkiecie.
Stoję jak wryty w korytarzu, kubek z kawą wyślizguje mi się z rąk. Gorący płyn rozpryskuje się na moich bosych stopach, ale tego nie czuję. Czuję tylko lodowate zimno przeszywające moją klatkę piersiową, gdy patrzę, jak mój syn wywraca mój salon do góry nogami.
Desmond ponownie unosi kij. Drewno uderza w telewizor. Ekran eksploduje w deszczu iskier i plastiku.
Jego żona, Kimbra, stoi obok niego z własnym kijem baseballowym w dłoni, dysząc, a jej tusz do rzęs już spływa od potu. „Gdzie ona jest?” Głos Desmonda przebija się przez chaos. „Mamo, wiem, że tu jesteś. Cześć widzowie, powiedzcie nam, skąd patrzycie i która jest godzina”.
Ciąg dalszy na następnej stronie