Moja jedenastoletnia córka, Hannah , to dziecko, które przeprasza stół, gdy na niego wpadnie. Porusza się po świecie, starając się zająć jak najmniej miejsca – cecha, którą niestety odziedziczyła po mnie i której ja całe życie próbowałam się oduczyć. Nigdy do mnie nie dzwoni, kiedy jestem w pracy. Zna zasady obowiązujące na ostrym dyżurze : cisza jest złotem, a dzwoniący telefon grzechem.
Kiedy więc mój telefon zawibrował w kieszeni mojego uniformu po raz szósty, przedzierając się przez chaos panujący na oddziale urazowym, gdzie rządziła kofeina i adrenalina, wiedziałem, że świat stanął na głowi