Publicité

Moja bratowa ciągle „żartowała” z mojego poronienia, dopóki mój mąż o tym nie usłyszał.

Publicité

„Nie publikowałeś ich z tych urządzeń” – poprawił Jason. „Ale te wiadomości istnieją. Więc ktoś je opublikował, skądś. Zrzuty ekranu, które udostępniła Rachel, pokazują twoją nazwę użytkownika i adres e-mail, co oznacza, że ​​ktoś włamał się na twoje konto lub znał twoje dane logowania”.

Otworzył kolejny ekran.

„Dobra wiadomość jest taka, że ​​takie posty na forum zostawiają cyfrowe ślady” – powiedział. „Forum rejestruje adresy IP – unikalne identyfikatory używanych komputerów. Już poprosiłem administratora forum o te pliki dziennika”.

Evelyn ostrzegała mnie, że to może trochę potrwać, bo administratorzy forum nie zawsze reagują szybko.

Ale Jason się uśmiechnął.

„Znam administratora tego forum” – powiedział. „Uczyliśmy się razem. Dziś wieczorem wyśle ​​logi dostępu”.

Prawie nie spałem tej nocy. Sprawdzałem telefon co godzinę. W końcu o drugiej w nocy dostałem e-mail od Jasona. Otworzyłem go drżącymi rękami.

Adres IP wszystkich podejrzanych wiadomości prowadził do komputera w bibliotece publicznej, trzy przecznice od domu Rachel.

Jason znał dokładne daty i godziny. Skontaktował się już z biblioteką, aby poprosić o nagranie z monitoringu.

„Biblioteki zazwyczaj przechowują dobre nagrania z monitoringu ze względu na ryzyko kradzieży” – wyjaśnił przez telefon następnego ranka. „Jeśli ktoś korzystał z tego komputera w tych dniach i godzinach, możemy zobaczyć, kto to był”.

Nagranie dotarło dwa dni później. Jason wezwał mnie do biura Evelyn, żebym je przejrzał.

Drżały mi ręce, gdy zebraliśmy się wokół jej laptopa.

Otworzył pierwszy plik wideo, datowany na trzy tygodnie temu. Godzina wskazywała drugą po południu. Kamera pokazywała rząd komputerów publicznych przy przednich oknach.

Kobieta usiadła przy komputerze numer siedem – komputerze z odpowiadającym mu adresem IP.

Jason przybliżył obraz.

To była Rachel. Czułem się, jakbym stracił całe powietrze z płuc.

Siedziała tam, w zaawansowanej ciąży, pisząc na komputerze w bibliotece. Jason przewinął nagranie i pokazał, jak spędziła czterdzieści minut przy tym komputerze, zanim wyszła.

Otworzył drugi plik, datowany dwa tygodnie temu. Ten sam komputer. Ta sama kobieta. Znów Rachel, tym razem przez godzinę.

Trzeci plik ukazywał ją na tym samym stanowisku pięć dni przed śmiercią jej dziecka.

„Wrobiła mnie” – wyszeptałem. „Dosłownie poszła do biblioteki i zamieściła fałszywe wiadomości na moim koncie, żeby wyglądało, że szukam informacji o tym, jak zabić jej dziecko”.

Evelyn rozmawiała już przez telefon z detektywem Jasonem.

„Mamy dowody, które oczyszczają mojego klienta z zarzutów i oskarżają Rachel McNeel o fałszowanie dowodów” – powiedziała. „Wysyłam ci teraz pliki wideo”. »

Oglądaliśmy, jak Jason wysyłał pliki e-mailem, a Evelyn wyjaśniała.

Kiedy się rozłączyła, spojrzała na mnie z pewną satysfakcją.

„Detektyw Jason mówi, że sprawa przeciwko tobie się rozpada” – powiedziała. „Ale teraz bardzo martwi się o stan psychiczny Rachel i o to, skąd wzięła się ta herbata. Jeśli sfałszowała posty na forum, mogła też skłamać w sprawie herbaty. Może sama ją kupiła, wstawiła do swojej kuchni i powiedziała policji, że to ty ją przyniosłeś”.

Może zrobiła to wszystko sobie i swojemu dziecku, żeby mnie zniszczyć.

Przez kolejne dwa dni czekałam na wieści. Telefon nie spuszczał mnie z ręki ani na chwilę. Marina przyniosła zakupy i kazała mi jeść zupę, której nie czułam. Moja córeczka wierciła się i kopała mnie w brzuch, nieświadoma, że ​​jej matka może zostać aresztowana.

Kiedy Evelyn w końcu zadzwoniła, odebrałam natychmiast.

Powiedziała, że ​​muszę przyjść do jej biura. Znalazła świadka Rachel.

Kobieta nazywała się Ariel Watts. Mieszkała trzy domy dalej od Rachel. Złożyła zeznania, że ​​widziała mnie pod drzwiami Rachel z torbą prezentów w zeszły wtorek po południu.

Ale kiedy Evelyn wypytywała ją bliżej, Ariel przyznała, że ​​widziała ciężarną kobietę tylko od tyłu. Nigdy tak naprawdę nie widziała twarzy kobiety. Rachel pokazała jej później moje zdjęcie i zapytała, czy to ta kobieta, którą widziała. Ariel potwierdziła to, bo Rachel wydawała się taka pewna.

Ariel czuła się teraz okropnie. Chciała wyjaśnić sprawę, zanim oskarżona zostanie niewinna osoba.

Pojechałam do biura Evelyn z Mariną, ponieważ nie ufałam sobie za kierownicą. Ciśnienie waliło mi w uszach.

Evelyn wydrukowała nowe zeznania Ariel i miała je gotowe. Ariel powiedziała teraz, że nie może z całą pewnością powiedzieć, kogo widziała. Kobieta miała ciemne włosy jak ja, była w ciąży jak ja – ale nie mogła być pewna, że ​​to ja.

Publicité