„To dowód czynu” – powiedział Hunter. „Ale z Hollingsem u steru, ten dowód może po prostu zniknąć. Musimy ominąć lokalną policję. Potrzebujemy władz federalnych. Mam kontakt, oficerze Felixie. Ale najpierw musimy chronić Ivy, zanim będziemy mogli mu to przekazać”.
Tego wieczoru zostawiłem Ivy z Hunterem i pojechałem do miasta załatwić sprawy. Mój telefon zawibrował. To była Brooke.
Mason, proszę. Wracaj do domu. Julian wariuje. Wie o nagraniu. Mówi, że nie może nas już chronić.
Chronić nas?
Wracałem do domku z dużą prędkością. Skręcając na polną drogę, zobaczyłem migające światła. Nie policyjne, ale przednie. Na początku szlaku zaparkowany był czarny SUV.
Zgasiłem silnik i resztę drogi przejechałem na luzie. Wyjąłem pistolet ze schowka.
Skradałem się przez las. Widziałem werandę domku. Hunter leżał na ziemi, związany opaskami zaciskowymi. Dwóch mężczyzn w rynsztunku taktycznym wywlekło Ivy przez frontowe drzwi. Krzyczała, walczyła i kopała.
Uniosłem broń i wycelowałem, żeby strzelić, ale wtedy z cienia wyłoniła się trzecia postać. To był Julian. Przystawił pistolet do głowy Huntera. „Wychodź, Mason!” krzyknął w ciemność. „Bo inaczej twój towarzysz zginie tu na miejscu!”
Rozdział 4: Zdrada
Nie wyszedłem na zewnątrz. Z terrorystami się nie negocjuje, a już na pewno nie traci się przewagi taktycznej.
Ruszałem. Chodziłem w kółko wzdłuż krawędzi, nieruchomo jak dym. Podniosłem kamień i rzuciłem go w krzaki po drugiej stronie polany. Dźwięk był ostry.
Julian odwrócił się i wymachiwał pistoletem. „Patrz!” „ warknął na jednego z mężczyzn trzymających Ivy.
Mężczyzna puścił jej ramię, żeby sprawdzić, co się dzieje. To było moje okno.
Rzuciłem się do przodu i wpadłem na mężczyznę, który wciąż trzymał Ivy. Cios roztrzaskał mu nos. Upadł. Ivy cofnęła się gwałtownie. „Uciekaj!” ryknąłem.
Julian strzelił. Kula roztrzaskała drewnianą balustradę ganku, centymetry od mojej twarzy. Oddałem strzał, nie żeby go zabić, ale żeby go unieszkodliwić. Schował się za radiowozem.
Hunter zauważył zamieszanie i kopnął nogami, przez co mężczyzna badający hałas się potknął.
„Ivy, do ciężarówki!” krzyknąłem, oddając jeszcze dwa strzały w Juliana.
Wcisnęliśmy się do mojej ciężarówki – Hunter, Ivy i ja. Wrzuciłem wsteczny, opony zawirowały na żwirze i wyjechaliśmy z lasu, akurat gdy w lusterku wstecznym pojawiły się światła cofania Juliana. lustro.
Jechaliśmy w milczeniu przez godzinę, zanim zatrzymaliśmy się w motelu trzy wioski dalej. Hunter przeciął opaski zaciskowe scyzorykiem.
„To nie gliny” – warknął Hunter, pocierając nadgarstki. „To byli wynajęci osiłkowie. Najemnicy”.
Ivy drżała w kącie pokoju. „Mama tam była” – wyszeptała.
Zamarłem. „Co?”
„W SUV-ie” – powiedziała Ivy, a łzy spływały jej po policzkach. „Widziałam ją. Siedziała na miejscu pasażera. Widziała, jak mnie zabrali”.
Moje serce nie pękło; wręcz płonęło. Brooke nie tylko ukrywała prawdę; była w nią aktywnie zaangażowana. Wybrała swoją przeszłość, swój strach, ponad własną córkę. „Koniec z tym” – powiedziałem. „Dziś wieczorem”.
Hunter spojrzał na mnie. „Jak? Nie możemy iść na policję. Osoba kontaktowa FBI jest dostępna dopiero za dzień”.
„Nie idziemy do prawa” – powiedziałem, ładując nowy magazynek. „Idziemy do źródła. Dziś wieczorem jest doroczna gala charytatywna sędziego Hollingsa. Wszyscy tam będą. Dziekan. Komendant policji. Julian. I Brooke”.
„Mason” – ostrzegł Hunter. „To misja samobójcza”.
„Nie” – powiedziałem, patrząc na pendrive w dłoni. „To prezentacja”.
Opracowaliśmy plan. Hunter miał włamać się do systemu audiowizualnego. Ja miałem zinfiltrować ochronę. Ivy… Ivy miała być… Głos.
Dotarliśmy do Grandview Estate po ciemku. Trawnik był pełen luksusowych samochodów i ludzi, którzy myśleli, że są właścicielami świata. Przeszedłem przez cień wejścia do cateringu, ubrany w skradzioną kelnerską kurtkę. Zobaczyłem Brooke. Stała obok Juliana z kieliszkiem szampana w dłoni, blada i przerażona. Julian trzymał rękę na jej dolnej części pleców – zaborczy, kontrolujący.
Podszedłem do stanowiska technicznego. Hunter miał już zdalny dostęp do serwera.
„Gotowy” – zatrzeszczał głos Huntera w mojej słuchawce.
Dałem znak Ivy. Była w samochodzie z mikrofonem podłączonym do systemu.
Wyszedłem na balkon z widokiem na salę balową. Dziekan wznosił toast. „Za naszą świetlaną przyszłość” – powiedział z szerokim uśmiechem.
Nagle zgasły światła. Sala pogrążyła się w ciemności. Pojedynczy reflektor oświetlał środek