„Dobrze” – powiedziałam cicho.
„Nie, nie jest” – warknął, wskazując na sukienkę. „Wygląda żałośnie”.
„Zrobiłam ją” – powiedział nagle Ethan.
Melissa powoli odwróciła się do niego.
„Zrobiłaś ją?”
Uniósł brodę. „Tak”.
Uśmiechnął się w ten powolny, okrutny sposób, w jaki ludzie robią to, kiedy chcą zrobić komuś krzywdę.
„No cóż” – powiedział – „to wszystko wyjaśnia”.
„Dość” – powiedziałam.
Melissa oparła się o ścianę, jakby oglądała przedstawienie.
„Och, świetnie. Idziesz na bal maturalny ubrana w stare dżinsy, jakbym była jakąś organizacją charytatywną, i myślisz, że ludzie będą bić brawo?”
Spojrzałam jej prosto w oczy.
„Wolę założyć coś zrobionego z miłością niż coś kupionego za skradzione pieniądze dzieci”.
W korytarzu zapadła całkowita cisza.
Jej wyraz twarzy stwardniał.
„Zejdź mi z oczu, zanim powiem, co myślę”.
Ale i tak założyłam sukienkę. W noc balu maturalnego Ethan pomógł mi rozpiąć zamek z tyłu. Trzęsły mu się ręce.
„Hej” – powiedziałam.
„Co?”
„Jeśli ktoś się zaśmieje, będę go prześladować na zawsze”.
Uśmiechnął się lekko. „Dobrze”.
Melissa nalegała, żeby przyjść.
Powiedziała, że „chciała zobaczyć katastrofę na własne oczy”.
Słyszałam nawet, jak wcześniej rozmawiała przez telefon, mówiąc: „Chodź szybko. Musisz to zobaczyć”.
Kiedy dotarliśmy na bal, była już z tyłu z telefonem w pogotowiu.
Ale stało się coś dziwnego.
Nikt się nie śmiał.
Ludzie gapili się na mnie, ale nie tak, jak Melissa się spodziewała.
Jakaś tancerka z chóru zapytała: „Czekaj… twoja sukienka jest dżinsowa?”
Moja macocha śmiała się z sukienki, którą uszył mi młodszy brat ze starych dżinsów naszej zmarłej mamy. Pod koniec wieczoru wszyscy w końcu zrozumieli, kim ona jest.
Mam 17 lat. Mój brat Ethan ma 15.
Nasza matka zmarła, gdy miałem 12 lat. Dwa lata później tata ożenił się ponownie, tym razem z Melissą. W zeszłym roku tata nagle zmarł na zawał serca i wszystko w naszym domu się zmieniło.
Melissa natychmiast zajęła się wszystkim: rachunkami, pocztą, kontami. Mama zostawiła pieniądze specjalnie dla Ethana i dla mnie. Tata zawsze powtarzał, że są przeznaczone na „ważne rzeczy”. Na szkołę. Na studia. Na ważne chwile w życiu.