Faza 1 – Klik i złoto: Kiedy znalezisko zamienia się w stertę
Moneta leżała ciężka i ciepła w jej dłoni, jakby wchłonęła czyjś oddech. Nadia ostrożnie ją obróciła – na krawędzi były drobne wgłębienia, a z boku herb, cyfry i rok. Żadnych współczesnych monet, żadnych monet „pamiątkowych”.
A obok leżała złożona kartka papieru. Pożółkła, sucha, ale nienaruszona.
Rozłożyła ją, bojąc się, że się podrze, i przeczytała poszarpane wersy:
« Nadieżdo. Jeśli znalazłaś zegarek, dom jest twój. Nie wymieniaj monet na chleb z byle kim. Pod piecem, po prawej stronie, jest półka z węzłem – jest tam wnęka. W tej wnęce leży pudełko z dokumentami. Zrób wszystko zgodnie z prawem: notariusz i wycena. Zaufaj Prochorowi.
Ciociu Warwarze. »
Nadia poczuła ucisk w gardle. Daleki kuzyn, którego ledwo pamiętała, nagle przemówił do niej po latach – nie z uczuciem, lecz czynami. Słowem „prawo”. Słowem „zaufanie”.
Spojrzała na zegarek: wskazówki wciąż wskazywały za pięć dwunasta.
„Więc mamy jeszcze czas…” – wyszeptała, nie rozumiejąc, do kogo.
Z pokoju dobiegł kaszel Wani. Ciężki, świszczący. I od razu pomyślałem: skoro rzeczywiście są pieniądze, to jest szansa.