Faza 5 – Sąd: Kiedy role w rodzinie się odwracają
Larisa stawiła się w sądzie w formalnym garniturze, wyprostowana i z miną mówiącą: „Jestem ofiarą”. Paweł siedział za nią, jakby się kryjąc. Wiera, w prostej czarnej sukience, niosła teczkę z dokumentami i kopię zeszytu.
Sędzia, kobieta o zmęczonym spojrzeniu, powiedziała natychmiast:
„Słuchamy faktów. Bez emocji”.
Larisa zaczęła elegancko:
„Wiktor Pietrowicz cierpiał na demencję. Wprowadzał ludzi w błąd. Był agresywny. Jako jego synowa, uratowałam go…”
Prawnik Wiery wstał spokojnie:
„Szanowny Sędzio, prosimy o przedłożenie dokumentacji medycznej. Uwaga: diagnoza „agresji” nigdy nie została oficjalnie potwierdzona. Jednakże fakty dotyczące nadużycia emerytury przez opiekuna i próby wymuszenia w związku z aktem darowizny zostały udokumentowane”. »
Następnie nastąpiły fragmenty zeszytu. Nie wszystkie, ale wybrane. Tylko te najbardziej uderzające. O „niejedzeniu przez 24 godziny”, o „przyprowadzeniu własnego notariusza”, o „zagrożeniu pójściem do szkoły z internatem”.
Sędzia spojrzał na Larisę:
„Czy mogłaby pani wyjaśnić te notatki?”
Larisa zacisnęła usta:
„To fantazje starego człowieka…”
A potem stało się coś, czego Wiera się nie spodziewała: sędzia poprosiła o wezwanie świadka – jej sąsiada, Wiktora Pietrowicza, którego adwokat znalazł wcześniej.
Starszy mężczyzna powiedział po prostu:
„Usłyszałem krzyki. Widziałem Wiktora Pietrowicza siedzącego zamkniętego. Walił w kaloryfer. A Wiera potajemnie przynosiła mu jedzenie”.
Paweł zbladł. Larisa upuściła długopis.