Milczenie, które nie wydawało się normalne
Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak, kiedy skręciłam w podjazd mojej matki i nie zobaczyłam mojej córki biegnącej w stronę werandy.
Moja ośmioletnia Ava nigdy nie siedziała spokojnie, gdy wiedziała, że wracam do domu. Zazwyczaj czekała przy oknie, plecak półotwarty, włosy w nieładzie po szkole, gotowa przywitać mnie tak, jakbym była nieobecna przez miesiące, a nie tylko przez jedną zmianę w pracy.
Ale tamtego piątkowego popołudnia podwórko było ciche.
Zbyt ciche.
Kiedy weszłam do domu, zobaczyłam moją matkę, Lindę, siedzącą przy kuchennym stole z moim siostrzeńcem Ethanem. Jedli ciasteczka, jakby to był zwykły dzień.
— Gdzie jest Ava? — zapytałam.