Rozdział 1: Nieprzyjemne przyjęcie.
Obsidian nie był tylko miejscem spotkań; był manifestem. Położony w sercu najbogatszej dzielnicy miasta, jego imponująca architektura, zadbane ogrody i niesławna ekskluzywność uczyniły go klejnotem w koronie wyższych sfer. Aby zapewnić sobie miejsce w wielkiej sali na sobotni wieczór, należało albo urodzić się w bogatej rodzinie, albo wydać małą fortunę, żeby udawać, że się ją ma.
Dziś wieczorem moja młodsza siostra Mia poświęciła się temu drugiemu, a całe przedsięwzięcie zostało w całości sfinansowane przez rodzinę jej nowego męża.