Rozdział 1: Wielkanocna iluzja
Zapach szynki w miodzie i ciężki, odurzający aromat drogich lilii Casablanca walczyły o dominację w formalnej jadalni mojego domu na przedmieściach Connecticut. A raczej domu, za który zapłaciłem, a który moja rodzina bez skrępowania uznała za swój. Było nieskazitelne niedzielne popołudnie, dzień, który idealnie wyglądałby na błyszczącym prospekcie nieruchomości. Promienie słońca wpadały przez okna wykuszowe, wyłapując drobinki kurzu tańczące w powietrzu i oświetlając kryształowe szkło, które kupiłem zaledwie zeszłe Boże Narodzenie.