Co najgorszego zrobiła ci twoja siostra? Czy ukradła ci ubrania? Czy przeczytała twój pamiętnik? Czy pocałowała chłopaka, którego lubiłaś?
Moja siostra… moja siostra udawała moją przewlekłą chorobę, żeby zwrócić na siebie uwagę. A kiedy w końcu wyszła na jaw, próbowała mnie zabić, niszcząc moje niezbędne leki i filmując moje umierające ciało.
Moja siostra, Jade, jest ode mnie pięć lat starsza. I zawsze traktowała moją cukrzycę typu 1 jako osobistą zniewagę. Jakbym dostała specjalną zabawkę, którą nie wolno jej się bawić. Kiedy w wieku ośmiu lat zdiagnozowano u mnie cukrzycę, uwaga w domu się zmieniła. Nagle wszyscy mówili tylko o występach tanecznych Jade i jej doskonałych ocenach. Wszyscy mówili tylko o moim poziomie cukru we krwi, zastrzykach z insuliny, wizytach u lekarza.
W końcu mnie znienawidziła. Schowała mój glukometr „przypadkowo” tuż przed kolacją. Ukradła kartoniki z sokami z mojej spiżarni dla osób z niskim poziomem cukru we krwi. Szepnęła do naszych rodziców: „Myślę, że ona robi to tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę, mamo. Wszyscy jej znajomi uważają, że jest bardzo odważna”.
Kiedy miałam dziesięć lat, wyrzuciła całe moje pudełko z penami z insuliną dzień przed naszym rodzinnym wyjazdem na kemping. Spędziłam trzy dni na intensywnej terapii z kwasicą ketonową. Powiedziała naszym rodzicom, że myśli, że to „po prostu puste pudełko”. Wierzyli jej. Zawsze wierzyli.
W szkole mówiła wszystkim, że „udaję objawy”, żeby uzyskać preferencyjne traktowanie, takie jak prawo do przekąski w klasie, jeśli mój poziom cukru we krwi był zbyt niski, albo dodatkowy czas na egzaminy, jeśli spędziłam noc z hiperglikemią.
Moi rodzice… mówili, że muszę być cierpliwa. „Ona jest po prostu zazdrosna, kochanie. Jest jej ciężko, kiedy dostajesz całą opiekę medyczną”. Nie mieli pojęcia, jak niebezpieczna może się stać jej „zazdrość”. Kiedy Jade miała 18 lat, podczas kolacji oznajmiła, że też jest chora. Czuła się „oszołomiona i drżąca” między posiłkami. „Pożyczyła” jeden z moich starych glukometrów i z naciskiem przeglądała historię, twierdząc, że niektóre z nienormalnie wysokich i niskich odczytów cukru we krwi są jej autorstwa.
Moja matka, która przez dziesięć lat ignorowała moje prawdziwe objawy, natychmiast zabrała się do pracy. Umówiono Jade na wizytę u endokrynologa. Moja siostra, z drżącymi ustami, ale pełna odwagi, zaczęła mówić wszystkim znajomym, że „prawdopodobnie zostanie zdiagnozowana z cukrzycą, tak jak ja”.
Badania krwi były oczywiście idealne. HbA1c w normie, poziom cukru na czczo w normie. Ale Jade upierała się: lekarze „przeoczyli” jej „reaktywną hipoglikemię”. Przeprowadziła badania. W ciągu tygodnia zażądała takiej samej diety jak ja. Udawała ataki hipoglikemii, które zbiegały się z moimi zastrzykami z insuliny, mdlała w sklepach, drżały jej ręce, błagała o sok, podczas gdy spanikowani obcy spieszyli jej na pomoc.
Była niesamowicie utalentowaną aktorką. Obserwowała mnie przez dziesięć lat. Idealnie naśladowała moje objawy: dziwne drżenie rąk, lekkie zagubienie i bełkotliwą mowę towarzyszącą hipoglikemii. Zaplanowała swoje „ataki”, aby przyciągnąć maksymalną uwagę. Najgorszy był w moje szesnaste urodziny. Właśnie gdy miałam zdmuchnąć świeczki, udawała „silny atak” i leżała drżąc na podłodze w salonie, dopóki ktoś (mój ojciec) nie dał jej kawałka mojego ciasta. Ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, stwierdzili, że jej poziom cukru we krwi jest całkowicie prawidłowy, ale ona twierdziła, że ich glukometr jest zepsuty.
Nasi rodzice wydali fortunę na konsultacje ze specjalistami, którzy nie znaleźli niczego nieprawidłowego. Jade dołączyła do internetowych grup wsparcia dla diabetyków, gdzie rozpowszechniała niebezpieczne dezinformacje wśród osób, które faktycznie chorowały na cukrzycę. Jej nowa teoria? Jej epizody hipoglikemii były spowodowane „pośrednią ekspozycją” na moją insulinę. Zażądała, żebyśmy mieli oddzielne lodówki. Obudziła rodziców o 3 nad ranem, twierdząc, że ma „niebezpiecznie” niski poziom cukru we krwi, zmuszając moją mamę do zejścia na dół, żeby przygotować jej wykwintne śniadanie, podczas gdy ja często siedziałam sama w pokoju, w milczeniu próbując uporać się z moimi prawdziwymi problemami z cukrem przy kartonie soku i modlitwie. Przecież nie byłam już dzieckiem.
Na szczęście prawda w końcu wyszła na jaw w Święto Dziękczynienia. Jade była kompletnie zrozpaczona, drżała i mówiła niewyraźnie, kiedy nasz kuzyn, który przyjechał z innego stanu, podniósł wzrok znad telefonu. „To dziwne” – powiedział. „Zaledwie godzinę temu widziałem ją w swoim pokoju, jak pochłaniała górę halloweenowych cukierków. Naprawdę wielką paczkę Snickersów”.