„Dziesięć minut” – powiedziałam, wciąż licząc.
Będą trzy dania, a może nawet coś na lunch jutro.
Zerknął na zegarek, marszcząc brwi. „Czy Sam skończyła pracę domową?”
„Nie sprawdzałem. Jest cicho, więc chyba algebra wygrywa”.
„Albo TikTok” – powiedział z uśmiechem.
Miałam właśnie zawołać wszystkich do stołu, gdy do pokoju wpadła Sam, a za nią dziewczyna, której nigdy wcześniej nie widziałam. Dziewczyna miała włosy związane w luźny kucyk, a rękawy bluzy sięgały jej poza palce, pomimo późnowiosennego upału.
Sam nie czekał, aż się odezwę. „Mamo, Lizie je z nami”.
Powiedział to tak, jakby nie było o czym rozmawiać.
Więcej na następnej stronie.