Rozdział 1: Roztrzaskany poranek
Cisza samotnego domu w niedzielny poranek ma specyficzną, ciężką fakturę. Odkąd trzy lata temu straciłem żonę Sarę, święta stały się dla mnie raczej ćwiczeniem wytrzymałości niż świętowaniem. W tę szczególną Wielkanocną Niedzielę stałem w centrum mojej wyblakłej kuchni, obserwując, jak karuzela mikrofalówki obraca kubek z resztkami ciemno palonej kawy. Szum urządzenia był jedynym dźwiękiem konkurującym z jednostajnym, rytmicznym tykaniem zegara na korytarzu. Poranne słońce, blade i nietypowo zimne jak na wiosnę w Ohio, przebijało się przez żaluzje, oświetlając drobinki kurzu tańczące w pustym powietrzu.