Różowe Pudełko
Salon mojego rodzinnego domu był dusząco ciepły, wypełniony zapachem prażonego cynamonu i ostrym, przytłaczającym aromatem sosny przesadnie udekorowanej, dwunastostopowej choinki. Była to przestrzeń zaprojektowana tak, by emanować bogactwem, starannie urządzone muzeum sukcesu wyższej klasy średniej.
Siedziałam na brzegu sztywnego, aksamitnego fotela, obserwując coroczny spektakl, jakim były święta rodziny Vance’ów.