Publicité

Na przyjęciu nikt nie chciał tańczyć z japońskim milionerem.

Publicité

Julia szła pewnym krokiem do jego stolika, wiedząc, że każdy niestosowny gest tylko sprawi, że się wycofa. Kenji spojrzał na nią z tą samą obojętnością, ale dostrzegła w jego oczach niewyraźną ciekawość, niczym promyk światła pośród ciemnych chmur jego samotności.

Wiedziała, że ​​muszą zacząć od czegoś prostego, czegoś, co da się zrozumieć bez słów. Uśmiechnęła się do niego lekko i, mówiąc cicho kilka słów po japońsku, zaprosiła go do tańca.

Dreszcz przebiegł przez salę. Ludzie na chwilę zamilkli i wpatrywali się w nich. Działo się coś magicznego. Kenji uniósł brwi ze zdziwienia i po raz pierwszy od przybycia jego twarz się rozluźniła.

Lekko uniósł rękę i przyjął zaproszenie. Muzyka zdawała się nabierać innego rytmu; bolero nagle stało się cieplejsze, bardziej emocjonalne. Ich kroki idealnie zsynchronizowały się, jakby tańczyli razem całe życie.

Wzroki gości zwróciły się ku nim ze zdumieniem i podziwem. Julia poczuła, jak jej serce bije szybciej, ale nie było w tym śladu strachu; to była czysta fascynacja, chwila autentycznego połączenia pośród powierzchownego świata.

Słowa nie były już potrzebne. Tańczyli w zrozumieniu poprzez spojrzenia, gesty i wibracje przepełnionego emocjami powietrza. Każdy krok wprawiał całe pomieszczenie w ciszę, jakby czas się zatrzymał.

Publicité