Niespodziewanie poszłam do domu córki i zobaczyłam, jak jej mąż i teściowa ją znęcają, a ona stała tam drżąc ze strachu. Zadzwoniłam i w ciągu kilku minut do domu weszła osoba, której najbardziej się obawiali.
Nie planowałam iść do domu córki tego dnia, ale od tygodni narastał we mnie dziwny niepokój. Bez wyraźnego powodu. To było serce matki, która nie mogła znaleźć spokoju.
Rzadko pojawiam się bez zapowiedzi, ale tym razem postanowiłam nic nie mówić. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Cisza. Wzięłam więc zapasowy klucz, który córka dała mi lata temu na wypadek nagłej potrzeby.
Gdy tylko weszłam do środka, poczułam chłód. W mieszkaniu było za zimno. Słyszałam szum wody płynącej z kuchni.