Konflikt z teściową
Anna siedziała w samochodzie i drżącymi palcami poprawiała kołnierz płaszcza. Na zewnątrz panował maj, ale w środku czuła się jak w lutym: serce waliło jej jak młotem, usta miała suche, a dłonie zimne. Wiedziała, że ten wieczór skończy się źle – tylko nie wiedziała jeszcze, jak źle.
Po drugiej stronie szyby stał szyld: „Avtotechnik Plus”, szary, dwupiętrowy warsztat samochodowy z łuszczącą się farbą na fasadzie, zapachem spalonego oleju, spawalnictwa i oskarżeniami, które nawet tam nie pasowały.
Wyszła na zewnątrz, zatrzasnęła drzwi i podeszła do wejścia. Z wnętrza dobiegł głos teściowej – kwaśny, niezadowolony –
– … A oto nadchodzi szef, żeby wydawać polecenia!
„Dobry wieczór, Olgo Pawłowno” – odpowiedziała Anna spokojnie, jakby nieświadoma sarkazmu. „To Aleksiej mnie prosił, żebym wpadła”.
„On prosi”. » Jak zawsze, pyta cię też o spodnie… Powinnaś po prostu przyjść i pokierować, skoro już przy tym jesteś.
Wiktor Andriejewicz, jego teść, uniósł głowę spod maski i warknął:
« Cześć, Aniu. Jesteśmy tu przytłoczeni. Jeśli jesteś tu z powodu powagi sytuacji, działaj szybko.
Anna spojrzała na męża, który stał przy półce, oparty o skrzynkę z narzędziami.
« Liosza, możemy porozmawiać? »
« Aniu, proszę się pospieszyć. » Silnik Prado nie chce zapalić.
« Nie będzie szybko. Urząd skarbowy znowu cię ściga, a ty nawet jeszcze nie zacząłeś rozliczać podatku.
« Więc znowu przyszedłeś nam tłumaczyć, jak mamy żyć? » Dymitr, brat Aleksego, zadrwił i wytarł ręce w szmatkę.
« Przyszłam, żeby pomóc » – odpowiedziała spokojnie Anna. „Księgowość, restrukturyzacja… Tracisz pieniądze od dwóch lat. Jeśli nic nie zrobimy…”
„I co z tego, uratujecie nas swoim komputerowym mózgiem?” przerwała jej Olga Pawłowna i rzuciła obrus na stół. „Mamy swoje metody. I działają”.
„Czy one działają?” odpowiedziała Anna głośniej. „Macie długi! Jesteście o krok od zamknięcia. Ja bym…”
„Dokładnie, moglibyście” – powiedziała Olga Pawłowna. „Ale o nic was nie pytaliśmy. Nie jesteście w firmie. Ani w rodzinie, zresztą. Nie wybraliśmy was”.
Anna zesztywniała. Cisza w studiu stała się niemal namacalna. Aleksiej kaszlnął, a potem powiedział cicho:
„Mamo, to wystarczy”.
„Co wystarczy?” – zapytała Olga gniewnie. „Czy w Moskwie modne jest, żeby kobiety decydowały o wszystkim?” Mężczyzna jest najpierw synem, potem mężem – a nie odwrotnie.
Anna spojrzała na męża. Odwrócił wzrok.
„Rozumiem” – mruknęła, a potem głośniej: „Już tu nie przyjdę”. I nie proś mnie więcej, żebym „wspierała rodzinę”. Nie należę do rodziny, pamiętasz? Więc nie licz już na to, że spłacę twoje długi.
Odwróciła się i odeszła. Ktoś gadał za jej plecami, ale ona już nic nie słyszała.
Aby uzyskać pełny dostęp, wejdź na stronę internetową lub kliknij przycisk „Otwórz” (>) i nie udostępniaj znajomym na Facebooku.