I właśnie w tym momencie stało się coś, czego Lena się nie spodziewała. Podszedł do niej Artem. Najprzystojniejszy chłopak w jej klasie. Wysoki, pewny siebie, w nienagannym czarnym garniturze. Chłopak słynnej Viki, najpopularniejszej dziewczyny w szkole, która z bliska przyglądała się im z grupy przyjaciół.
Artem stanął przed Leną i z lekkim, drwiącym uśmiechem wyciągnął rękę. „Zatańczymy?”
Na sekundę zapadła podejrzana cisza. Lena natychmiast zrozumiała, co się dzieje. Znała ten ton i ten ledwo dostrzegalny uśmiech aż za dobrze, ten, który zawsze skrywał okrutny żart. „Patrz, on ją naprawdę zaprosił” – zaczęli szeptać w tle. „Teraz zaczyna się show”.
Lena powoli podniosła wzrok na Artema. Doskonale wiedziała, dlaczego to robi. Ale zamiast odmówić, spokojnie położyła dłoń na jego dłoni. „Dobrze” – powiedziała cicho.
Przeszli na środek sali. Muzyka stała się głośniejsza, a ich koledzy z klasy utworzyli wokół nich krąg. Wielu z nich już wyjmowało telefony. Ale wtedy stało się coś, co wszystkich zszokowało…
Artem położył dłoń na jej talii, a Lena szepnęła mu do ucha: „Wiem, dlaczego mnie zaprosiłeś. Myślisz, że nie umiem tańczyć tylko dlatego, że jestem gruba”.
Artem uśmiechnął się z samozadowoleniem, ale zanim zdążył odpowiedzieć, Lena zdjęła okulary, rozpuściła włosy, a ciemne kosmyki opadły jej na ramiona. A potem zaczęła tańczyć.
Lena poruszała się z zadziwiającą lekkością i pewnością siebie. Jej kroki były precyzyjne i płynne. Nagle prowadziła taniec z takim wirtuozerią, że Artem ledwo nadążał. W sali zapadła cisza. Nikt się już nie śmiał. Dla wszystkich było jasne: tańczyła o wiele lepiej niż ktokolwiek inny w tej sali.
Kiedy muzyka ucichła, zapadła chwila ciszy, a potem cała sala wybuchła brawami. Lena lekko się ukłoniła, podniosła okulary i spokojnie założyła je z powrotem. 😮💨💃✨