„To nie był bałagan, mamo” – odpowiedziałam drżącym, ale słyszalnym głosem. „Kenneth był potworem. Wiesz dokładnie, co zrobił. Widziałaś raporty z izby przyjęć”.
Mój ojciec w końcu się odezwał, a jego głos dobiegał z okna, głucho i zupełnie beznamiętnie. „Każdy związek doświadcza tarć małżeńskich, Hannah. Ty po prostu się poddałaś. Odmówiłaś włożenia w to niezbędnego wysiłku”.
Za moimi oczami narastał gorący, piekący ucisk, ale zamrugałam gwałtownie, wpatrując się w niego.