„Patricia? Cześć. Właściwie chciałam porozmawiać o temacie. Miałam kilka pomysłów na—”
— „Och, Ensley, kochanie.” Jej głos przeszedł przerażającą metamorfozę, stając się przesłodkim, wysokim tonem, który sprawiał, że skóra mi cierpła. „Nie możesz się przemęczać. Te wydarzenia wymagają pewnego… poziomu doświadczenia. Logistycznej przewidywalności, której po prostu nie poznałaś.”
Poczułam znajomą, zimną igłę jej podtekstu. Nie miałaś matki, która pokazałaby ci, jak „prawdziwe” rodziny działają. Jesteś amatorką w świecie profesjonalistów.
— „Myślałam o czymś prostym, Patricia. Dziko rosnące kwiaty, może mały—”